Wybraliśmy się z klasą III gimnazjum na czterodniową wycieczkę do Krakowa. Mieszkaliśmy w hostelu „Lemon” kilkadziesiąt metrów od krakowskiego Rynku, dzięki czemu częste były nasze wieczorne wypady do centrum. Dlaczego wieczorne? No właśnie… Dzień zaczynał się śniadaniem o 7.30, później już tylko ciągłe zwiedzanie (z przerwą obiadową) do 19-20. Kraków jest pięknym miastem, niestety do nadludzi czy wielkich pasjonatów historii i sztuki nie należymy. Zrozumiałam więc, że męczyło nas zwiedzanie czwartego w owym dniu muzeum, bądź dwugodzinne kontemplowanie obrazów. Komnaty na Wawelu były piękne, jednak ciężko było je podziwiać z wpółzamkniętymi ze zmęczenia oczami. Ogromnym plusem były wieczory, pozwalające się zintegrować i poczuć klimat krakowskiego Rynku nocą. Nauczyciele, proszę Was zatem o trochę wyrozumiałości dla potrzeb i zainteresowań uczniów i o niezapełnianie programu na siłę.

Dominika Banaszak, klasa II SLO